To co? To bierzemy latarkę. No tak, ale jaką? Oczywiście pierwszą lepszą, jaka nam wpadnie w ręce. Jednak latarka, latarce nie równa. Jest ich wiele rodzajów do różnych zastosowań. I jeżeli mówiąc „latarka”, myślimy o tej zwykłej ręcznej lub latarce czołowej, to nie najlepiej sprawdzają się one jako ogólne źródło światła dla wszystkich, np. w salonie. W takich wypadkach najwygodniejsze są tzw. lampy kempingowe. Można je porównać z dobrze znanymi, dawnymi lampami naftowymi. Trafnie wybrany model, powinien zapewniać przyjemne dookólne światło o odpowiedniej mocy. Co więcej, taki rodzaj oświetlenia sprzyja higienie psychicznej, ponieważ jest najbardziej zbliżony do światła z żyrandola, kinkietu lub lampy nocnej. Osobiście, z uwagi na ekonomię świecenia, polecam lampy z zasilaniem akumulatorowym, a najlepsza, jaką miałem okazję testować, to lampka turystyczna retro z powerbankiem prezentowana jako środkowa w najdalszym planie na ilustracji. Wystarczająco mocne światło o regulowanej mocy i temperaturze oraz silny akumulator na USB C robią robotę. No i ten wygląd… 🙂
