To, że jako społeczeństwo, nie jesteśmy w prawie żadnym wymiarze przygotowani na ewentualne kryzysy, jest faktem. Nie mamy procedur, ustalonych zakresów odpowiedzialności, zapasów, ba, nawet nie mamy magazynów na nie, a sama nowa ustawa o Obronie Cywilnej jest w trakcie opracowywania i na pewno będzie przez dłuższy czas cierpiała na wady wieku dziecięcego.
Ale wracając do wspomnianych schronów i ostatnich zapowiedzi firm deweloperskich, że ustawowy nakaz budowy schronów w nowopowstałych budynkach wielorodzinnych zwiększy ich cenę, oraz, że ostatecznie koszt tego będzie musiał ponieść nabywca, jest dziwnym banałem. A ciekawe kto, jak nie ostateczny nabywca ponosi koszty lub dodatkowe koszty? Podobnie jak podatnik, który koniec końców, łoży na wszystko, na co są wydawane publiczne środki.
Dziwi mnie także krytyka w stylu, „a skąd na to weźmiemy, niech Państwo da”…
Państwo nie da, ponieważ nie ma swoich pieniędzy. Dysponuje naszymi, a jak są zaległości, to pojawia się nagromadzenie potrzeb.
No, ale niestety taki jest koszt bezpieczeństwa i nadrabiania zaległości z minionych lat.
Przemysław Woźniak
