Ochotnicze Straże Pożarne odgrywają kluczową rolę w krajowym systemie ratowniczym. Z przyczyn ekonomicznych, liczba jednostek Państwowej Straży Pożarnej jest dostosowana do standardowych, codziennych potrzeb. Żadne państwo nie utrzymuje nadmiarowych służb ratowniczych, ponieważ muszą one funkcjonować w ustalonych realiach finansowych. Z tego powodu w sytuacjach większych zagrożeń, takich jak ekstremalne zjawiska pogodowe, rozległe pożary, awarie infrastruktury czy zdarzenia masowe, system już z założenia opiera się na wsparciu jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych.
To właśnie OSP stanowią elastyczną i szeroką sieć ratowniczą, niezbędną zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się zdarzenia wielkopowierzchniowe. Aby mogły skutecznie działać, muszą jednak dysponować jednym z najważniejszych zasobów: paliwem. W praktyce dotyczy to przede wszystkim oleju napędowego, ponieważ zdecydowana większość samochodów ratowniczo-gaśniczych oraz wielu urządzeń pomocniczych pracuje właśnie na nim. W mniejszym stopniu problem dotyka paliw benzynowych, które są wykorzystywane głównie w mniejszych agregatach, pilarkach czy sprzęcie podręcznym. Braki oleju napędowego mogą więc paraliżować całe działania jednostki, podczas gdy niedobory benzyny ograniczają głównie funkcjonowanie wybranych narzędzi.
Paliwo jest niezbędne do pracy agregatów, oświetlenia, nagrzewnic, pomp oraz oczywiście samochodów ratowniczo-gaśniczych. Bez paliwa te urządzenia po prostu nie działają, a OSP traci zdolność operacyjną.
Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że problemy paliwowe mogą pojawić się niespodziewanie i nałożyć się na sytuacje kryzysowe. Tak było na początku pandemii czy w pierwszych dniach rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy stacje notowały braki lub kolejki uniemożliwiające szybkie tankowanie. W takich warunkach nawet dobrze przygotowana jednostka OSP może zostać sparaliżowana, jeśli nie posiada własnych rezerw.
Dlatego absolutnym standardem powinno być posiadanie przez każdą OSP niezależnego zapasu paliwa, przede wszystkim oleju napędowego. Oczywiście musi on być magazynowany zgodnie z przepisami, regularnie rotowany i utrzymywany na poziomie, który pozwoli jednostce działać przez pierwsze godziny lub dni kryzysu, zanim sytuacja logistyczna się ustabilizuje. Bufor ten daje realną niezależność i chroni lokalną społeczność przed utratą jedynej często formy szybkiej pomocy.
Obecnie ten aspekt bywa nadal marginalizowany. W wielu miejscach zakłada się, że „w razie czego” wystarczy umowa ze stacją paliw. Niestety, takie rozwiązanie jest złudne. W sytuacjach kryzysowych liczy się wyłącznie to, co jednostka ma fizycznie pod swoją kontrolą. Nawet opłacone wcześniej paliwo nie zostanie wydane, jeśli infrastruktura stacji jest przeciążona, uszkodzona lub jeśli paliwo po prostu się skończy.
Wyzwaniem są oczywiście przepisy dotyczące składowania paliw płynnych. Istnieje jednak wiele dopuszczalnych rozwiązań: od zbiorników podziemnych, poprzez naziemne zbiorniki spełniające wymagania przeciwpożarowe, po mobilne zestawy magazynowo-dystrybucyjne. Każda gmina i każda jednostka może znaleźć rozwiązanie dostosowane do swoich możliwości technicznych i finansowych.
Warto podkreślić, że problem nie dotyczy wyłącznie OSP. Większość jednostek PSP także tankuje na stacjach i nie utrzymuje własnych zapasów. Różnica polega jednak na tym, że PSP z uwagi na usytuowanie w Krajowym Systemie Ratowniczym, może w warunkach poważnych zaburzeń korzystać z priorytetowych dostaw, wsparcia logistycznego państwa i rozbudowanych procedur kryzysowych. OSP takiego komfortu często nie ma.
Dlatego niezależność paliwowa OSP, powinna być traktowana jako jeden z fundamentów bezpieczeństwa lokalnych społeczności.
